
Dwa tygodnie temu Linda Klimovicova zadebiutowała w reprezentacji Polski – i uczynił to z przytupem, u boku Igi Świątek. Ruszyła do Francji, by powalczyć jeszcze o rozstawienie w eliminacjach Australian Open, w Trelaze koło Angers sprawiła już jedną niespodziankę. A teraz potrzebowała drugiej – z zawodniczką, o której w ostatnich dniach też było głośno. Mowa o Kamilli Rachimowej – kolejnej tenisistce, która uciekła z Rosji, zdecydowała się grać pod flagą Uzbekistanu. Ich mecz potrwał 155 minut, był pełen zwrotów. Polkę czekają miłe chwile po ogłoszeniu kolejnej aktualizacji rankingu.
