Rosyjska ingerencja w wybory w Europie i USA wciąż budzi strach, ale prawdziwe zagrożenie dla demokracji kryje się o wiele bliżej. Prawicowi populiści zdobywają władzę nie dzięki Moskwie, lecz dzięki realnemu poparciu społecznemu. Zachód często myli przyczynę z efektem, ignorując faktyczne lęki i priorytety swoich obywateli. Egoizm i krótkowzroczność wyborców konserwatywnych kształtują politykę na całym świecie. Profesor nadzwyczajny prawa Maciej Kisiłowski twierdzi, że oburzenie nie wystarczy — trzeba zrozumieć prawdziwą naturę problemu.
