
Może i brakowało tortu i balonów, ale były to naprawdę godne obchody 50-lecia Michaela Schenkera w legendarnym UFO. I choć od jego debiutu w grupie minęło już pół wieku, mistrz gitary wciąż potrafi rozkochać w swojej grze tak samo, jak robił to w 1973 roku. Wczorajszy wieczór w warszawskiej Progresji to był prawdziwy pokaz rockowego kunsztu, który udowodnił, że dla niektórych czas po prostu stoi w miejscu.
