
Trzeci dzień Jazz Jantaru w Żaku był wieczorem skrajności – od muzyki, w której można było się wygodnie zanurzyć, po taką, która wytrącała z równowagi do tego stopnia, że trudno było wysiedzieć do końca. I choć momentami było to doświadczenie zwyczajnie niewygodne, artyści jasno dali znać, że właśnie taki efekt był zamierzony.
