
Nie minęło nawet pół godziny od występu pierwszej polskiej sztafety w Gaborone, a już do walki o finał World Relays ruszył ten zestaw, który w ostatnich latach dawał nam najwięcej radości. Mowa o mikście 4×400 metrów. Aby mieć pewność miejsca w finale, Biało-Czerwoni musieli zająć co najmniej drugie miejsce w stawce, w której były przecież m.in. Holandia czy Jamajka. Trener Marek Rożej postanowił sprawę kwalifikacji do MŚ w Pekinie załatwić już dzisiaj. I wystawił niemal najmocniejszy skład. Finisz rywalizacji jednak zaskoczył, Bukowiecka atakowała z czwartej pozycji.
