
Catty McNally postawiła Idze Świątek twarde warunki, a o awansie przesądził dopiero trzeci set. Raszynianka ostatecznie wygrała 6:1, 6:7(5:7), 6:3, jednak całe spotkanie trwało trzy godziny bez kwadransa. Po takiej batalii Świątek już w pierwszych słowach w wywiadzie pomeczowej doceniła klasę swojej rywalki, przechodząc od razu do rzeczy.
