
Na taki mecz Igi Świątek czekaliśmy od dawna. W poniedziałkowy wieczór reprezentantka Polski rozbiła Naomi Osakę 6:2, 6:1, choć początkowo wydawało się, że czeka nas wyrównany pojedynek. Ostatecznie mistrzyni Wimbledonu dała popis, który – niestety – na żywo nie śledziło zbyt wielu kibiców. – Pamiętajmy, że były cztery Wielkie Szlemy z jednej strony, a z drugiej sześć – mówi Lech Sidor.
