
Johan Eliasch, szwedzko-brytyjski miliarder, miał być powiewem świeżości w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), kiedy stawał na jej czele. Dzisiaj jest niechciany przez narciarskie potęgi. By ponownie stanąć do wyborów, musiał się postarać o paszport innego kraju. Ten dała mu Gruzja i zgłosiła aktualnego szefa FIS do wyborów na prezydenta federacji. Przeciwko niemu jednak zawiązuje się koalicja, a niebagatelną rolę może odegrać także Polska.
