
Donald Trump i jego ekipa zaczęli bardzo ambitnie, zakładając rewolucję w podejściu do nielegalnej imigracji, zapowiadając drastyczną redukcję państwowych wydatków i obiecując fundamentalną zmianę w polityce zagranicznej. Po nieco ponad roku ambicje zbladły. Wizyta prezydenta w Pekinie pokazuje, że Trump rezygnuje z dalekosiężnych celów i stawia sobie bardziej ograniczone: aby było stabilnie, aby nie było gorzej. Nie tylko w kwestii Chin.
