
Na zdjęciach wszystko wygląda dobrze. Lakier błyszczy, wnętrze jest wyczyszczone, w opisie pojawia się „bezwypadkowy”, „stan idealny”, czasem jeszcze „auto od pasjonata”. Kilka dni później samochód trafia na podnośnik i okazuje się, że śruby przy błotniku były odkręcane, grubość lakieru na jednym elemencie nie ma nic wspólnego z fabryką, a pod podwoziem widać ślady napraw, o których wcześniej nikt nie wspominał.
