
Dawno nie spotkałem się z koncertem, który dałby mi dosłownie wszystko to, czego się spodziewałem przed. Czy to dobrze? Zależy, bo wygórowanych oczekiwań nie miałem. W każdym razie wczorajszy wieczór w warszawskim Torwarze należał raczej do tych tanecznych, a wszystko za sprawą Seana Paula, który nie miał zamiaru się zatrzymać ani na moment.
