
Gdyby patrzeć miejsca w rankingu i rozstawienie w Roland Garros, w trzeciej rundzie powinno dojść do hitu Igi Świątek z Jeleną Ostapenko. A kim jest Łotyszka dla trzeciej rakiety świata, nikomu mówić nie trzeba. Świątek swoje zadanie w 1/32 finału zrealizowała perfekcyjnie, pewnie pokonała Sarę Bejlek. A gdy ona skończyła, na korcie numer 7 doszło do spotkania Ostapenko z… Magdą Linette. Zamiast hitu ze „Zmorą Świątek”, w piątek mogliśmy mieć powtórkę z Miami – znów mecz Igi z Magdą. Po pierwszym secie ten drugi scenariusz był bardziej realny. I on się spełnił.
