
Motocykliści od lat komunikują się między sobą w sposób, który dla wielu kierowców samochodów może wyglądać kompletnie niezrozumiale. Problem polega jednak na tym, że część tych gestów bywa błędnie interpretowana, a to czasem prowadzi nawet do bardzo niebezpiecznych sytuacji na drodze. Jeden z motocyklistów omal nie został zaatakowany po tym, jak kierowca źle zrozumiał popularny znak ostrzegający przed policją.
