
Maja Chwalińska zadziwia tenisowy świat i właśnie awansowała do trzeciej rundy French Open. I to w jakim stylu – najpierw jak burza przeszła eliminacje. W turnieju głównym pierwszą rywalkę odprawiła 6:4, 6:0 i tak samo było w czwartek z Elise Mertens. – Nie chcę wróżyć z fusów, czy będzie pierwsza, dziesiąta czy trzydziesta na świecie. Oby się wspinała i to nie muszą być susy. Zawsze byłem zwolennikiem rozwoju krok po kroku i tak to cały czas robiła – mówi „Interii” Paweł Kałuża, pierwszy trener Chwalińskiej.
