
Kiedyś Daria Abramowicz ukuła metaforę w „walącym w uszach trash talku”, a w niedzielę na korcie centralnym dudnił dźwięk odbijanych od rakiet piłek tenisowych mocarek Igi Świątek i Marty Kostiuk. Tyle, że jeszcze głośniej huczał raz po raz jęk zawodu, bowiem hit dwóch „strzelb” na najważniejszym obiekcie w kompleksie Rolanda Garrosa kompletnie zawiódł. To nie była uczta niestety za sprawą Polki. Oglądaliśmy koronny dowód na to, że obchodzącej dziś 25. urodziny Raszynianki w trybie czterokrotnej triumfatorki French Open na razie kompletnie nie ma. Styl porażki był druzgocący.
