
Odliczanie dobiegło końca. Przyszedł czas na wielki finał Roland Garros w singlu kobiet. Po raz piąty w ciągu ostatnich siedmiu edycji zobaczyliśmy w nim polski akcent. Tym razem nie Igę Świątek, a jej przyjaciółkę – Maję Chwalińską. Nasza reprezentantka mierzyła się z Mirrą Andriejewą. Polka nieźle weszła w spotkanie, ale potem lepiej z wietrznymi warunkami radziła sobie Rosjanka. Ostatecznie to Andriejewa sięgnęła po historyczny, pierwszy wielkoszlemowy tytuł, wygrywając 6:3, 6:2. Oto co się wydarzyło w Paryżu.
