
– Polecą iskry – mówili eksperci Eurosportu przed finałem Grand Prix w Manchesterze. Bartosz Zmarzlik tym razem, inaczej niż w piątek, nie wybierał pola startowego jako pierwszy. Wręcz przeciwnie, dostał to, co mu zostało. I zrobił show, jakiego dawno nie było. W pewnym momencie Zmarzlik był pierwszy, ale Brady Kurtz wydarł mu pierwsze miejsce i to on jest nowym liderem cyklu. – To wyścig sezonu – ryczeli komentatorzy.
