Na stadionach czuje się jak w domu. Przyszło blisko 100 tys. osób [RELACJA]

Sądziłam, że nasz polski król popu dotarł już do ściany – nic z większym rozmachem przecież nie da się wymyślić, niczego więcej nie da się już osiągnąć. Koncert na Stadionie Śląskim w Chorzowie udowodnił mi, że da się jeszcze mocniej i jeszcze bardziej. I choć to nie zawsze musi oznaczać dobrze, akurat w przypadku Dawida Podsiadły jakość idzie w parze ze spektakularnością. Szalone wizualizacje, dziesiątki tancerzy, rozbudowany zespół muzyczny, lasery, konfetti, ogień, dym, chór, świecące opaski na ręce każdego z fanów, niespodziewani i zupełnie spodziewani goście, ogłoszenia, największe przeboje ostatnich lat i on. Czego więcej (albo w tym przypadku raczej mniej) do szczęścia potrzeba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *