
Paul McCartney to najlepszy dowód na to, jak tworzenie muzyki potrafi być uzależniające. Mógłby przecież już dawno siedzieć na emeryturze, popijać drinki, na które zarobił, stając się legendą muzyki, a jednak mimo 83 lat na karku w dalszym ciągu pisze nowe utwory. I oskarżenie go o indolencję artystyczną byłoby w przypadku „The Boys of Dungeon Lane” absurdem.
