
Maja Chwalińska w ostatnich dniach miała powody do celebry i świętowania. Za swój genialny występ na kortach Rolanda Garrosa, spuentowany występem w wielkoszlemowym finale, 24-latka została uhonorowana „dziką kartą” od władz Wimbledonu. Ta decyzja odbiła się szerokim echem. W tłumie głosów nie brakuje osób mówiących o tym, że taka sytuacja więcej nie powinna mieć miejsca, bo finalistka Wielkiego Szlema powinna z automatu mieć możliwość występu w imprezie tej rangi. Mówi o tym między innymi Danielle Collins, apelując o zmianę przepisów i obowiązującej obecnie normy.
