
14-latek z Polski został mistrzem świata. Już drugi raz w karierze. Wcześniej zrobił to w wieku 12 lat. Wielu już nazywa Franka Szczyrbę perełką, następnym Bartoszem Zmarzlikiem. – Jeszcze to do nas nie dociera. Po północy wróciliśmy z zawodów, a o siódmej rano budziliśmy się, żeby myć motocykle. Nigdy nie nazwałbym syna perełką, czy talentem. Na wynik składa się wiele rzeczy. Talent, to tylko jeden klocek domina – mówi Interi Marek Szczyrba, tata Franka, by przy okazji złożyć zaskakującą deklarację. – Robię to, bo chcę przeciąć spekulacje – oświadcza.
