
Cztery Polki mają zapewniony start w głównej części Wimbledonu, ale nie oznacza to, że w przyszłym tygodniu w grze pozostaną tylko one. Przykład Mai Chwalińskiej w Paryżu pokazał, że nawet zaczynając od kwalifikacji, można dokonywać sportowych cudów. Cztery lata temu Katarzyna Kawa przeszła te trzy wstępne rundy, później zagrała w 1/64 finału. A wtedy jej przygoda zaczęła się od wygranego starcia z Susan Bandecchi. Teraz też Szwajcarka była pierwszą przeszkodą, ale – w przeciwieństwie do ich poprzednich starć – nie miała za wiele do powiedzenia. 33-latka wygrała 6:1, 6:3.
