
– Tyle co dostałem wiadomość od menedżera ATP, że w deblu z Vitkiem Koprivą dostaliśmy się na Wimbledon. Z siedmiu dzikich kart organizator użył tylko pięć, zatem jesteśmy wygranymi jako jedna z dwóch pierwszych par tzw. alternatywnych – mówi w rozmowie z Interią 22-letni Filip Pieczonka, który dawał sobie aż 90 procent szans na to, że napisze się właśnie taki scenariusz. Ten fakt potwierdzają także organizatorzy w oficjalnym dokumencie.
