
Od dwóch dni oczy kibiców tenisa są skierowane na Londyn – przy Church Road trwa rywalizacja w trzecim w tym roku tytuł Wielkiego Szlema. Poza Wimbledonem też odbywają się jednak turnieje. A w jednym z nich, challengerze ATP w Braszowie, występuje Maks Kaśnikowski, który chce wrócić tam, gdzie już był. Czyli do gry o US Open. W środę Polak grał o ćwierćfinał z zawodnikiem, który rok temu był światową „1” wśród juniorów – Andresem Santamartą Roigiem. 82-minutowy pojedynek udowodnił, że możliwości Polaka są wciąż olbrzymie.
