
Polskie piłkarki po 18 latach wróciły na turniej finałowy mistrzostw Europy do lat 19, ten odbywa się właśnie w Bośni i Hercegowinie. I właśnie z zespołem gospodarzy Biało-Czerwone rozgrywały w piątek ostatnie spotkanie w fazie grupowej. Aby myśleć o półfinale, musiały wysoko wygrać, to po pierwsze. A po drugie: liczyć, że w równoległym spotkaniu w Zenicy Szwecja ogra Niemcy. Gdy sędzia z Kazachstanu odgwizdała koniec, Polki nie kryły rozpaczy, choć trener Marcin Kasprowicz klaskał w ich kierunku. Wygrały 5:1, ale to nie wystarczyło.
