Chat Control – politycy znów chcą czytać nasze prywatne wiadomości

O prawie, które w założeniu ma służyć bezpieczeństwu dzieci w internecie (ale w rzeczywistości zamiast ten problem skutecznie rozwiązywać jest uosobieniem tzw. “teatru bezpieczeństwa” i powoduje nowe problemy, w tym groźne dla prywatności nas wszystkich zmiany) pisaliśmy już wielokrotnie. Zarówno w kontekście zmian jakie nastąpią w Polsce, nieudanego eksperymentu w Australii, jak również w kontekście niekończącej się walki na arenie Unii Europejskiej pod nazwą Chat Control. Dziś znów wracamy do Chat Control, bo 9 lipca odbędzie się istotne głosowanie w tej kwestii.

Są dwa różne akty prawne o nazwie “Chat Control”

W sprawie “Chat Control” łatwo o błąd, bo pod tą samą nazwą kryją się dwa różne procesy legislacyjne. Chat Control 1.0 to tymczasowe odstępstwo od dyrektywy ePrivacy, czyli wyjątek pozwalający dostawcom usług komunikacyjnych (np. Facebookowi) “dobrowolnie” skanować prywatne wiadomości użytkowników pod kątem materiałów CSAM, czyli treści przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Ta regulacja wygasła 4 kwietnia 2026 roku i od tego dnia platform nie skanują treści użytkowników z naruszeniem ich prywatności, co niektórych polityków bardzo oburza. Chat Control 2.0 to z kolei osobna regulacja, nadal w procesie negocjacji.

Dzisiejszy artykuł dotyczy nowych działań dotyczących Chat Control 1.0 (C10-0178/2026). A powstał, bo:

Zgodnie z regulaminem do odrzucenia albo zmiany tekstu potrzeba bezwzględnej większości 361 europosłów. Jeśli głosów zabraknie, to Chat Control 1.0. powróci w formie w jakiej przez lata obowiązywał. Jeszcze raz: to nie jest nowe prawo, to powrót starych reguł dot. masowego skanowania prywatnych treści użytkowników które funkcjonowały do 4 kwietnia 2026.

Na co pozwala(ł) Chat Control 1.0?

Chat Control 1.0 “pozwalał”, ale nie nakazywał aby dostawcy skanowali prywatną komunikację użytkowników. W praktyce korzystały z tego głównie nieszyfrowane amerykańskie usługi, m.in. Gmail, Facebook/Instagram Messenger, Skype, Snapchat, iCloud Mail i Xbox. Komunikacja end-to-end nie była masowo odszyfrowywana przez tę regulację, choć organizacje broniące prywatności wskazywały na ryzyko skanowania tych treści po stronie klienta, czyli jeszcze zanim wiadomość zostanie zaszyfrowana i wysłana przez szyfrowany kanał komunikacji do odbiorcy. W skrócie: nie było łamania szyfrowania, ale było masowe skanowanie treści niezaszyfrowanych do których platforma miała dostęp.

Jeszcze raz podkreślmy: nikt normalny nie chce krzywdy dzieci i każdy normalny chce łapania pedofilów. Problem w tym, że masowe skanowanie prywatnej komunikacji niewinnych osób to sporo problemów. Od tzw. false positives (które dociążają niepotrzebnie tych, którzy muszą je weryfikować), przez przerzucanie ciężaru kontroli prawa na prywatne firmy aż po oswajanie obywateli z tym, że korespondencja jest czymś, co platforma może profilaktycznie przeglądać.
Eurodeputowany Breyer przywołuje dane, według których zgłoszenia trafiające z Chat Control 1.0 do niemieckiej policji federalnej w ok. 50% były nieistotne. Według byłej komisarz Johansson aż 75% zgłoszeń nie było użytecznych operacyjnie.

Co dziś ustalą posłowie? Czy Chat Control 1.0. wróci? Zaktualizujemy ten tekst po tym, jak pojawią się wyniki dzisiejszego głosowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *