
Z zawodowym tenisem można żegnać się w różny sposób: zapowiadając ten koniec wiele miesięcy wcześniej, jak Sorana Cirstea czy Gael Monfils, albo nagle. Czyniąc to w wielkim turnieju, na oczach całego świata, lub kończąc gdzieś zmagania na peryferiach, gdy nikt się tego nie spodziewa. A taką decyzję tuż po swoim występie podjęła Nuria Parrizas Diaz, jeszcze rok temu mająca miejsce w TOP 100 na świecie, a cztery lata temu 43. rakieta świata. Dawna rywalka Igi Świątek, a niedawna – Mai Chwalińskiej.
