
Chwilę przed wyjazdem na finałowy bieg Bartosz Zmarzlik uklęknął w swoim boksie, ucałował niebieski kask i ruszył z nadzieją na wygraną. Po lewej ręce miał bezbłędnego w rundzie zasadniczej Roberta Lamberta, po prawej Brady’ego Kurtza. Po starcie Polak „ograł” oby rywali i kiedy wydawało się, że pomknie po wygraną, to nagle drugi bieg włączył Anders Thomsen, potem wyprzedził go też Lambert, ale nie Kurtz. Zmarzlik skończył trzeci i powiększył przewagę na Kurtzem w przejściowej klasyfikacji.
