Po serii rekordów i historycznym zamknięciu indeksu WIG powyżej 145 tys. pkt., do głosu doszła podaż. Rosnące rentowności obligacji, wsparte cenami ropy w okolicy 100 dolarów za baryłkę, a przy tym przecena gigantów technologicznych na Wall Street schłodziły rynkowy entuzjazm. W Warszawie przed spadkami bronił się właściwie tylko sektor energetyczny i paliwowy. Jak wskazał ekspert nie widać jednak sygnałów, które miałby spowodować, by rynek miał się załamać w krótkim terminie.
