
Mariusz Wach zgodnie z przewidywaniami był tylko tłem dla Tysona Fury’ego, a do starcia obu kolosów doszło w Tajlandii. Polak zbierał srogie lanie od pierwszej rundy, tradycyjnie miał kilka momentów, ale trafiał tylko pojedynczymi ciosami. 46-latek kiedyś wytrzymywał do końca, tym razem koniec pojedynku nastąpił po siódmej rundzie. Gala nie była nigdzie transmitowana, ale pojawiły się nagrania, które obrazują ten bolesny moment dla Polaka. A oto, jak zachował się Brytyjczyk.
