
W polskich kinach możecie już ogląda widowisko Sony i Marvela „Spider-Man: Całkiem nowy dzień„. My też już mieliśmy okazję je zobaczyć. Czy warto było czekać na czwartą część przygód Człowieka-Pająka w interpretacji Toma Hollanda? Recenzja Filmwebu autorstwa Radosława Czyża daje na to pytanie odpowiedź.
O filmie „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”
Peter jest teraz dorosłym mężczyzną żyjącym samotnie – od czasu, gdy z własnej woli wymazał się z życia i pamięci tych, których kochał. Walcząc z przestępczością w Nowym Jorku, który nie zna już jego imienia, w pełni poświęcił się ochronie miasta. Gdy rosnące wymagania zaczynają go przytłaczać, presja wywołuje zaskakującą fizyczną przemianę, która zagraża jego istnieniu, podczas gdy nowy, niepokojący schemat zbrodni prowadzi do pojawienia się jednego z najpotężniejszych przeciwników, z jakimi kiedykolwiek się zmierzył.
Obraz wyreżyserował Destin Daniel Cretton. Nie jest to jego pierwsza przygoda z MCU. W 2021 roku do kin weszło nakręcone przez niego widowisko „Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni„. Z kolei w tym roku fani Marvela mogli zobaczyć zrealizowany przez niego serial „Wonder Man„.
Recenzja filmu „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”
Czy Cretton sprawdził się jako reżyser widowiska o Człowieku-Pająku? Radosław Czyś, autor napisanej dla Filmwebu recenzji filmu, ocenia wysiłki reżysera pozytywnie:
Cretton od razu określa też wizualny ton: jest poważniej, bardziej przyziemnie, ale wciąż kolorowo, a wysoki kontrast sprzyja wydobywaniu emocji. Próżno szukać tu płaskich, szarych kadrów, do których przyzwyczaiło nas MCU. Od strony wizualnej to zdecydowanie najlepszy film z serii i czołówka całego uniwersum.
Jednak za największy atut filmu uważa duet Spider-Man i Punisher:
Najjaśniejszym punktem jest jednak relacja głównego bohatera z Punisherem, w którego wciela się Jon Bernthal. (…) Ich chemia jest nie do przecenienia. W komiksach też zdarzało się im współpracować, a że metody i podejście do bohaterszczyzny mają skrajnie różne, ich spotkania bywały wybuchowe i pełne napięcia. W filmie i tego nie brakuje, ale przeważają tu zdecydowanie dobrze wyważony humor i zaskakujące wręcz pokłady emocji, zwłaszcza w końcówce.
Radosław Czyż podkreśla też dojrzalsze tony filmu. Jednym z tematów jest bowiem „radzenie” sobie z dorosłością i wynikającymi z tego konsekwencjami własnych czynów:
Na gruncie emocjonalnym jest to film o samotności i wchodzeniu w dorosłość już nie tylko w kwestii metryki, a życiowych doświadczeń. Strata, poświęcenie i konsekwencje trudnych wyborów potrafią zrobić tu znacznie większą krzywdę, niż dobrze wymierzony cios superłotra.
Czy zatem autor recenzji poleca widowisko „Spider-Man: Całkiem nowy dzień„? To zdanie chyba najlepiej odpowiada na powyższe pytanie:
Jeśli tak miałyby wyglądać kolejne ekranowe przygody Spider-Mana, byłbym bardziej niż usatysfakcjonowany.
Całą recenzję filmu „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” przeczytacie TUTAJ.
