Czwartkowy incydent z rosyjską rakietą manewrującą Ch-101, która spadła w Tarnawie-Kolonii w województwie lubelskim, wywołał pytania o reakcję Wojska Polskiego. Premier Donald Tusk poinformował, że pocisk był uzbrojony, a służby były gotowe do jego zestrzelenia, gdyby kontynuował lot. Były pilot wojskowy Michał Fiszer tłumaczy jednak, że w czasie pokoju procedury znacząco różnią się od tych obowiązujących podczas wojny.
