
Anya Taylor-Joy ma na koncie wiele intensywnych i wymagających ról (jedną z nich gra w emitowanym teraz serialu „Lucky„), ale nigdy nie zdecydowała się na praktykowanie aktorstwa metodycznego i nie zamierza tego robić również w przyszłości. Jej zdaniem kobiety nie mogą sobie na to pozwolić – w przeciwieństwie do mężczyzn. Więcej na ten temat opowiedziała w rozmowie z Complex News.
Anya Taylor-Joy o aktorstwie metodycznym
Taylor-Joy została zapytana o aktorstwo metodyczne, czyli technikę polegającą między innymi na możliwie głębokim utożsamieniu się z odgrywaną postacią i wcielaniu się w nią nawet między zdjęciami.
Jeśli się nad tym zastanowić, kobiety nie stosują metody aktorskiej, ponieważ mamy rzeczy, o które musimy zadbać, więc nie możemy całkowicie stracić rozumu. Postrzegam aktorstwo jako kontrolowaną psychozę. Udajesz kogoś innego i przez 16 godzin dziennie masz jego myśli, poruszasz się jak on, jesteś w jego domu, w jego ubraniach. To trochę jak posiadanie siostry albo współlokatorki, która na jakiś czas zamieszkuje w twojej głowie.
Aktorka zaznaczyła jednak, że ważne jest dla niej zachowanie kontroli. Osoby z jej otoczenia wiedzą, kiedy praca nad rolą zaczyna zbyt mocno wpływać na jej zachowanie. W takich sytuacjach mogą nawet zwrócić się do niej imieniem bohaterki, żeby pomóc jej „wrócić do rzeczywistości”. Taylor-Joy nie wyobraża sobie, aby funkcjonować w ten sposób przez cały czas. Zwróciła uwagę, że na planie pracuje się z setkami osób i aktor ma obowiązek umożliwić im jak najlepsze wykonywanie swojej pracy. Jeśli jesteś zbyt skupiony na tym, żeby zachowywać się jak dupek, to nie będzie zbyt fajnie.
Jednym z najbardziej znanych przedstawicieli aktorstwa metodycznego pozostaje Daniel Day-Lewis, który w ostatnich latach wielokrotnie bronił tej techniki. Aktor podkreślał, że nie chodzi w niej o szaleństwo czy dziwaczne zachowania na planie, ale o uwolnienie się w taki sposób, aby móc spontanicznie reagować na partnerów przed kamerą.
