
Tydzień temu Lech dokonał rzeczy wyjątkowo niechlubnej, zmarnował trzy bramki zaliczki z Danii i na własnym stadionie odpadł z kwalifikacji Ligi Mistrzów. Została walka o Ligę Europy, rywal wydawał się być idealny na przełamanie. Wyspy Owcze to jednak wciąż kopciuszek w europejskim futbolu, mimo postępów. Tymczasem „Kolejorz” męczył się przy Bułgarskiej, nie potrafił udokumentować przewagi. A w drugiej połowie uratowała go poprzeczka. Gdy do końca została niespełna 10 minut, Yannick Agnero ruszył z… własnej połowy do kontry. I ten gol to jedyna zaliczka przed rewanżem w Thorshavn.
