
Od zeszłorocznego półfinału Roland Garros czekamy na kolejne starcie Igi Świątek z Aryną Sabalenką, hit nad hity w WTA. I z różnych powodów, przede wszystkim, słabszej niż dawniej dyspozycji Polki, nie mogło do niego dojść. A teraz w Kanadzie wszystko wskazywało, że znów ze sobą zagrają, o miejsce w finale. Polka zameldowała się w sobotę w najlepszej ósemce, do potencjalnego meczu z liderką rankingu został jej jeszcze tylko 1 mecz. A Sabalence dwa, w starciu z Jekateriną Aleksandrową była zdecydowaną faworytką. Tymczasem po 2,5 godzinach walki doszło do sensacji.
