Rynki wschodzące, traktowane przez inwestorów jako naturalny sposób na dywersyfikację i ucieczkę przed wysokimi wycenami na Wall Street, stały się kolejnym zakładnikiem hossy wokół sztucznej inteligencji. Indeksy spod szyldu „Emerging Markets” poruszają się dziś pod dyktando azjatyckich producentów półprzewodników. W efekcie koszyki akcji mające zapewniać ekspozycję na gospodarki ponad dwudziestu państw zmieniły się w zakład o koniunkturę w jednym sektorze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *