Przekonanie, że budowa solidnego portfela wymaga całego wachlarza instrumentów, to popularny błąd pasywnych inwestorów. Wchodząc na rynek funduszy ETF, łatwo ulec pokusie kupowania kolejnych tickerów – osobny fundusz na amerykański indeks S&P500, kolejny na rynki rozwinięte, coś z rynków wschodzących, a do tego osobna ekspozycja na spółki technologiczne i przypadkowy egzotyczny kraj. Taki zestaw może wyglądać profesjonalnie i “globalnie”, ale kiepsko się sprawdza.
