
Gdy 28 marca Aryna Sabalenka skompletowała Sunshine Double, do prestiżowego triumfu w Indian Wells dorzuciła równie prestiżowy w Miami, jej przewaga nad drugą w rankingu WTA Jeleną Rybakiną wynosiła niemal trzy tysiące punktów. Kazaszka coraz częściej grała nierówno, od tamtej pory nie wygrała żadnego turnieju rangi 1000 czy Wielkiego Szlema. A i tak w sobotę może zostać światową jedynką, pierwszy raz w karierze. I numerem 1 podczas US Open. Sabalenka musi liczyć na… Igę Świątek. By Polka przedłużyła swoją serię zwycięstw do dziesięciu.
