Giganci Big Techu sponsorują kaprys Trumpa. Na liście technologiczna smietanka USA

Wiemy, kto płaci za nowy wymysł Donalda Trumpa. Grube ryby Doliny Krzemowej w czołówce hojnych przyjaciół prezydenta.

Trump rozwalił bez odpowiednich zezwoleń całe skrzydło w Białym Domu i chce sobie postawić salę balową swojego imienia. Wiem, że już to brzmi mocno, ale jeszcze lepiej robi się po rzuceniu oka na listę podmiotów, które ten kaprys obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych finansują. Gdyby w Polsce doszło do czegoś takiego, to mielibyśmy niemały skandal.

Trump rozbiera Biały Dom – zamarzyła mu się Sala Balowa

Choć historia USA jest stosunkowo krótka, to przaśnego patriotyzmu i przywiązania do symboli Amerykanom nie brakuje. Mount Rushmore, Statua Wolności czy Biały Dom – na żywo nie tak okazale jak na filmach, ale niezwykle ważne dla budowania narodowej tożsamości. Niektóre z amerykańskich świadectw historii są tak kultowe, że wydają się wręcz niewrażliwe na upływający czas – niewzruszone przyglądają się zawirowaniom na scenie politycznej i nieustannej wymianie władzy.

Aż tu nagle pojawia się Donald Trump z butą i odwagą godną miliardera. Stawia kawę na ławę i mówi: „W tym miejscu stawiamy salę balową, a wasze sprzeciwy i zezwolenia mnie nie interesują”. „Wasze”, czyli szeroko pojętych obrońców dziedzictwa narodowego, którzy wyrazili oburzenie z powodu zniszczenia 123-letniego zabytku, a także agencji rządowych wydających pozwolenia na budowy na terenach federalnych.

Źródło: PAP

Trump zgrzeszył tu podwójnie, bo najpierw skłamał, że nowy budynek będzie postawiony obok zburzonego skrzydła, z zachowaniem odpowiedniej odległości – rzekomo z powodu szacunku do historycznej budowli – a potem zlecił prace rozbiórkowe, zanim stosowne podmioty przyklepały stosowne zgody.

Czytaj dalej poniżej

To wywołało oczywiście szum w mediach, ale nie tak duży, jak można było się tego spodziewać. Z pewnością jednak nieautoryzowane rozwalenie kawałka Białego Domu nie okazało się czynnikiem zniechęcającym gigantów branży tech przed finansowym wsparciem budowy sali balowej.

Apple, Microsoft, Meta – Big Tech przymila się do Trumpa

Duże ryby Doliny Krzemowej, takie jak Apple, Amazon, Google, Meta czy Microsoft, przekazały „darowizny” na poczet przedsięwzięcia Trumpa, a obok nich znalazły się też firmy takie jak Lockheed Martin czy Palantir, a nawet T-Mobile. Dokładne stawki nie są znane, jednak mówi się o naprawdę dużych sumach – między innymi przynajmniej 20 milionach dolarów od Google, pochodzących z ugody sądowej, która dotyczyła zawieszenia konta Trumpa na YouTube.

W kontekście ostatnich ciosów Trumpa w gigantów Big Tech – między innymi wymuszenia na Apple przeniesienia części produkcji sprzętów z nagryzionym jabłkiem do kraju – wygląda to jak próba finansowego przymilenia się do prezydenta i budowania relacji poprzez rzucanie pieniędzmi.

Źródło: Depositphotos

Trudno się jednak dziwić, że do akcji wkraczają najbogatsze marki USA – sala balowa Trumpa jest bowiem projektem tak ambitnym, że bez ogromnych sum pieniędzy się nie obejdzie. Budynek ma mieć powierzchnię 8360 m² i zdolność pomieszczenia 900 osób. Budowa nie jest – przynajmniej według oficjalnych źródeł – finansowana ze środków publicznych. Wpłaty pochodzą od darczyńców oraz samego Trumpa. Początkowy koszt podany przez administrację wynosił około 200 mln USD, lecz później mowa jest o kwotach zbliżonych do 300 mln USD.

Wiem, że Polacy i Amerykanie skrajnie różnią się pod względem mentalności, ale wyobraźcie sobie, co działoby się, gdyby polskie marki pokroju InPostu czy CD Projekt RED finansowały budowę megalomańskiego projektu jednego z członków byłej lub obecnej władzy, który na dodatek cechuje się niską użytecznością publiczną. Przy stołach nie dyskutowano by o niczym innym.

Stock image from Depositphotos

Źródło 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *