
Huragan Melissa zbliża się do Jamajki z niszczycielską siłą, niosąc ze sobą nie tylko katastrofalne wiatry i deszcze, lecz także niezwykłe zjawisko ptaków uwięzionych w oku burzy.
Godziny dzielą Jamajkę od zderzenia z huraganem Melissa, który zapowiada się jako jeden z największych kataklizmów naturalnych tego roku i zarazem jeden z najsilniejszych cyklonów tropikalnych. Prognozy nie są optymistyczne, ale władze Jamajki dokładają wszelkich starań, by ewakuować mieszkańców i minimalizować potencjalne straty. Nie wszystkich da się jednak uratować. W sytuacji bez wyjścia znalazły się ptaki, które uwięzły w gigantycznym oku huraganu. To miejsce, z którego praktycznie nie da się wylecieć.
Huragan Melissa nadciąga z pełną mocą – istnieją szaleńcy, którzy przyjrzeli mu się od środka
Huragan Melissa, pukający już do drzwi Jamajki, to burza tropikalna, która w kilka dni stała się huraganem kategorii 5 – jednym z najsilniejszych w tym roku. Wiatr w porywach sięga 257 km/h, deszcze są tak intensywne, że w kilka minut zamieniają ulice w rwące rzeki, a fale sztormowe potrafią niszczyć wybrzeża i tworzyć rozległe osuwiska. Największe uszkodzenia mają pojawić się w południowej części wyspy, skąd ewakuowano już dziesiątki tysięcy mieszkańców.
Na lądzie wszyscy przygotowują się na najgorsze, ale w powietrzu wciąż cisza przed burzą – dosłownie i w przenośni. Wiemy dokładnie, jak wygląda sytuacja w oku huraganu dzięki ujęciom z misji Hurricane Hunters. Doświadczeni piloci za sterami samolotów turbośmigłowych WP-3D Orion należących do Narodowej Agencji ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA) wlecieli w formujący się wciąż huragan Melissa i dokonali pomiarów, pozwalających na lepsze oszacowanie następnych kroków żywiołu.
W ten sposób zaobserwowano między innymi rekordową prędkość wiatru spośród wszystkich tegorocznych huraganów na Atlantyku – aż 265 km/h. Piloci używali specjalnie przystosowanych do ekstremalnych warunków maszyn, choć i tak według relacji była to ciężka przeprawa. Samoloty takie jak WP-3D Orion ledwo radzą sobie z takim wiatrem, więc pomyślcie, co musi dziać się z ptakami, które próbują opuścić ten bulgoczący kocioł – a takie właśnie dostrzeżono w trakcie misji. Próba jest od razu skazana na porażkę, ale to nie oznacza, że uwięzione ptaki trzeba spisać na straty.
Ptaki uwięzione w oku huraganu. Melissa pokazuje, jak potężna potrafi być natura
Tak szalone warunki panują w północno-wschodniej części oka burzy – w innych partiach (szczególnie w centralnej części) jest na tyle spokojnie, że zwierzęta mogą jeszcze bezpiecznie się tam utrzymywać. Nie ma co prawda mowy o przebiciu się przez ścianę wiatru, ale ptaki mogą wirować w oku nawet przez kilka dni, podróżując wraz z żywiołem przez setki kilometrów.
To zjawisko ma nawet swoją nazwę w ornitologicznym żargonie – to vortex birds, czyli ptaki uwięzione w wirze burzy. W przeszłości zdarzały się przypadki, że po przejściu huraganu obserwowano gatunki ptaków w miejscach, w których normalnie nigdy nie występują. Ptaki z Melissy mogą więc szykować się na wycieczkę na Kubę, bo to właśnie tam zmierza huragan.
Nie ma w tym jednak nic zabawnego. Donovan Campbell – profesor geografii środowiskowej na Uniwersytecie West Indies – ostrzega, że przejście huraganu Melissa będzie miało dla bioróżnorodności Jamajki fatalne konsekwencje.
„Burza grozi odwróceniem dziesięcioleci postępów w odbudowie i ochronie ekosystemów.”
Trzeba jednak przyznać, że w materiałach dostarczonych między innymi przez konto Tropical Cowboy of Danger, należące do członka amerykańskiej jednostki Hurricane Hunter, jest coś majestatycznego. Potęga i rozmach Melissy przypomina, że sił natury nie można lekceważyć – z jakiegoś jednak powodu ludzkość ciągle o tym zapomina.


