Skąd ludzkie ciało wie, że jest za ciepło? Naukowcy zaskakują

Odczuwane przez nasze ciała (a dokładnie: mózgi) ciepło chroni nas przed ogniem i głupimi decyzjami typu „a, dotknę sobie, sprawdzę”. Jednak mechanizm tego wszystkiego miał przed nami swoje tajemnice. Najnowsze badania pokazują, że ludzki organizm wykrywa wysoką temperaturę inaczej, niż sądziliśmy: od środka komórki, a nie z zewnątrz. Dla neurobiologów to niesamowita niespodzianka.

Czujnik ciepła

Receptor TRPM3 siedzi głęboko w błonie komórki. Gdy temperatura rośnie, otwiera przejście dla jonów, które uruchamiają sygnał: „parzy”. Klasyczna teoria mówiła, że ciepło działa na część białka stykającą się z otoczeniem komórki. Najnowsze dane pokazują coś zupełnie odwrotnego. Kluczowe elementy reakcji znajdują się we wnętrzu komórki. Ciepło „uderza” w wewnętrzny fragment białka, powodując strukturalne przetasowanie i pełne otwarcie kanału jonowego.

Owa zmiana perspektywy może wydawać się niuansowa, lecz dla neurologii to poważna korekta mapy układu. TRPM3 pomaga odróżnić błogą temperaturę prysznica od momentu, gdy skóra już tak naprawdę doznaje poważnych uszkodzeń.

Zobaczyć niewidzialne

Temperatury nie można namierzyć jak cząsteczki leku – nie ma kształtu, nie wiąże się z białkiem w oczywisty sposób. Zespół z Northwestern University wykorzystał więc połączenie dwóch technik. Pierwsza to kriomikroskopia elektronowa: proteiny błyskawicznie zamraża się, fotografuje w tysiącach ujęć i rekonstruuje ich trójwymiarowy model z poziomem detalu bliskim atomom. Druga to elektro­fizjologia, czyli śledzenie mikroskopijnych prądów przepływających przez kanał białkowy, gdy ciepło jest odczuwane.

Aby uchwycić TRPM3 w akcji, naukowcy użyli związku chemicznego, który imituje wysoką temperaturę. Do tego wykorzystali lek przeciwpadaczkowy, który blokując receptor pozwolił zarejestrować stan spoczynkowy. Porównanie dwóch form dało pierwszy realny obraz, co dzieje się, gdy przełącznik „ciepło” wskakuje już w sferę odczuwania: „będzie bolało”.

Czytaj dalej poniżej

Wewnętrzny przełącznik bólu

TRPM3 zbudowany jest z czterech części, jak mechanizm zabezpieczający drzwi w bunkrze. Gdy elementy przylegają do siebie zbyt mocno, kanał pozostaje zamknięty. Wystarczy jednak wzrost temperatury lub kontakt z odpowiednią substancją, żeby te połączenia zaczęły się luzować. Struktura zmienia kształt i brama dla jonów staje otworem. Epileptyk cierpi na nadaktywność neuronalną. Nic dziwnego, że leki stosowane w padaczce potrafią „zakleszczyć” przełącznik, uniemożliwiając jego ruch. Ta sama droga może być sposobem na uspokojenie bólu w stanach zapalnych.

Jeśli ktoś ma pomysł na lek, który uwalnia od bólu bez konsekwencji rodem z niektórych ulic i miast w USA, to właśnie dostał dokładną instrukcję, gdzie celować.

Kiedy ciepło staje się problemem

TRPM3 występuje zarówno w neuronach czuciowych skóry, jak i w mózgu. Gdy działa zbyt intensywnie, sygnały bólowe wypalają sensory jak zwarcie w instalacji. Nadwrażliwość na ciepło, przewlekłe stany zapalne, a nawet pewne odmiany epilepsji mogą mieć wspólny mianownik: zbyt głośny TRPM3.

Nowe badania nie przynoszą lekarstwa od ręki, lecz otwierają realną drogę do stworzenia takiego, które wyciszy ból, ale już bez negatywnych konsekwencji typowych dla obecnie stosowanych środków. Dla wielu osób byłoby to wręcz wybawienie, a leczenie bólu nie wywoływałoby już koszmarnego lęku o zachowanie trzeźwości umysłu.

Czytaj również: Długopis wykrywa Parkinsona, zanim zrobi to lekarz. Zmienią się zasady gry

Zmiana reguł gry

Jeżeli wszystko się uda, uzyskamy lepsze terapie bólu, kontrolę napadów padaczkowych, łagodzenie skutków przewlekłych stanów zapalnych: to ważne obszary, gdzie działanie na TRPM3 może znaleźć zastosowanie. Idziemy w dobrym kierunku, a to na razie nam wystarczy: teraz wszystko w rękach badaczy, którzy będą w stanie to wykorzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *