
Nie będę ukrywał, że po finałowym weekendzie mistrzostw Europy siatkarzy jestem mocno podekscytowany. Oczywiście nie chodzi mi tylko o wynik reprezentacji Polski, bo do tego akurat – dzięki systemowej pracy – można się było już dawno przyzwyczaić, ale przede wszystkim niebywałą historią napisaną przez reprezentację Finlandii, zwieńczoną brązowym medalem.
