Klientka BNP Paribas nie zaprzecza, że podczas rozmowy z prawdziwą pracownicą banku potwierdziła transakcję. Bank najpierw zatrzymał przelew na 40 tys. zł, ale po telefonicznej weryfikacji zwolnił go do realizacji. Kobieta twierdzi, że była przekonana, iż uczestniczy w procedurze zabezpieczania własnych oszczędności. BNP Paribas nie kwestionuje, że mogło dojść do oszustwa, ale uznaje operację za prawidłowo autoryzowaną i odmawia zwrotu pieniędzy.
