
W ostatnich dniach narasta napięcie w polskim środowisku filmowym. Sytuacja najwyraźniej zaostrzyła się na zakończonym niedawno festiwalu w Gdyni, ponieważ po nim Stowarzyszenie Filmowców Polskich wystosowało list otwarty do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pełen oskarżeń pod adresem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i jego szefowej Kamili Dorbach. Odpowiedź ze strony PISF, również pełna oskarżeń, nadeszła jeszcze tego samego dnia.
SFP do PISF: Show me the money!
Grzegorz Łoszewski, prezes SFP, w liście otwartym nie patyczkuje się i ocenia PISF pod kierownictwem Kamili Dorbach bardzo krytycznie. Zarzuca narastający chaos, brak transparentności, a nawet wizji rozwoju.
Oczywiście największe zarzuty dotyczą pieniędzy, czy też ich braku. W liście czytamy:
Dyrektor Dorbach publicznie zarzuca producentom, że składają zbyt wiele wniosków, że upominają się o dotrzymywanie terminów przez Instytut, że chcą podpisywać umowy na przyznane dofinansowania oraz że apelują o terminowe wypłacanie kolejnych rat dotacji. W efekcie opóźnienia po stronie PISF przekładają się bezpośrednio na możliwość rozpoczęcia produkcji, płynność finansową firm i bezpieczeństwo realizowanych projektów. Niektórzy z niezależnych producentów stoją dziś wobec realnej groźby bankructwa.
Z budżetu przeznaczonego na wsparcie produkcji filmów fabularnych w 2025 roku producentom zostało wypłacone jedynie 4%. Taka polityka Instytutu prowadzi do zapaści całego sektora przemysłów kreatywnych, a w konsekwencji do osłabienia polskiej gospodarki.
List możecie przeczytać TUTAJ.
PISF do SFP: Dlaczego bez słowa skargi przyjmowaliście nieprawidłowości wcześniejszej władzy?
PISF na swoich stronach opublikował odpowiedź na list otwarty, w której wyraża opinię, że opublikowany przez SFP tekst jest próbą „wywierania presji na organ nadzorujący Instytut poprzez formułowanie daleko idących ocen personalnych, które w wielu miejscach przybierają charakter nieuzasadnionych ataków, w tym również noszących znamiona stereotypowego sposobu oceny kobiety pełniącej funkcję kierowniczą”.
PISF podkreśla, że wiele spośród zarzutów kierowanych przez Łoszewskiego pod adresem Dorbach to bolączki organizacji od wielu lat, a jednak za czasów Radosława Śmigulskiego w PISF Stowarzyszenie nie formułowało podobnych zarzutów:
Przypisywanie odpowiedzialności za wieloletnie zaniedbania obecnemu kierownictwu PISF i oczekiwanie, że zostaną one całkowicie wyeliminowane w ciągu dwóch lat, przy jednoczesnym wzroście liczby obsługiwanych wniosków oraz niezmienionym poziomie zatrudnienia, jest oceną oderwaną od realiów funkcjonowania instytucji publicznej.
Tym bardziej zwracamy uwagę, że pomimo przedstawionych powyżej okoliczności, w okresie kierowania Instytutem przez Radosława Śmigulskiego, w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy do 2023 r., Zarząd SFP nie formułował pod jego adresem równie stanowczych i publicznych ocen.
Powyższa okoliczność nabiera dodatkowego znaczenia w świetle niedawno ujawnionych informacji dotyczących zarzutów postawionych byłemu Dyrektorowi PISF.
W odpowiedzi PISF pojawiają się również zarzuty o to, że Łoszewski wprowadza opinię publiczną w błąd, jeśli chodzi o finanse Instytutu.
Odpowiedź PISF znajdziecie TUTAJ.
