
Że całym serduszkiem uwielbiam Zew się budzi w Bieszczadach, to już wiedzą wszyscy, którzy kiedykolwiek wypowiedzieli przy mnie słowo „festiwal”. A w tym roku, żeby trochę łatwiej czekało się na kolejny czerwiec, dostaliśmy Jazz się budzi. A jeśli jest Zew i jazz, to dla mnie same plusy, zero minusów.
