Zaskakujący finał „Latarni”. Twórcy tłumaczą odważne decyzje

Na HBO Max dostępny jest już finał „Latarni„. Przy tej okazji twórcy serialu wypowiedzieli się na temat ostatniego odcinka i decyzji, które zostały przez nich podjęte. Co mieli do powiedzenia

Uwaga – tekst zdradza szczegóły fabuły ostatniego odcinka!

Twórcy „Latarni” tłumaczą swoje decyzje

Finał pierwszego sezonu „Latarni” miał wyglądać zupełnie inaczej niż typowe zakończenie superbohaterskiego widowiska. Zamiast wielkiej bitwy i efektownego CGI twórcy postawili przede wszystkim na emocje oraz relację Johna Stewarta (Aaron Pierre) i Hala Jordana (Kyle Chandler). Jak zdradzili, taki kierunek był założony od samego początku. Showrunner Chris Mundy stwierdził: Nigdy nie było wersji finału, która byłaby bardziej nastawiona na akcję. Z kolei scenarzysta Damon Lindelof zwrócił uwagę, że serial miał już własną wielką sekwencję akcji w piątym odcinku. Zamiast powtarzać ten schemat w finale, twórcy mogli przeznaczyć ostatnie trzy epizody na konsekwencje tamtych wydarzeń.

Współtwórca serialu Tom King dodaje: Jednym z naszych założeń od pierwszego dnia było unikanie klisz jak ognia. To one sprawiają, że efekt końcowy jest nieciekawy i prowadzą do zmęczenia superbohaterami, o którym napisano już tysiące tekstów.

Jedną z najważniejszych decyzji było również pozostawienie Hala Jordana martwego. Co więcej, finał kończy także historię jego kopii. Lindelof podkreślił, że twórcy od początku nie planowali udawanej śmierci ani późniejszego zmartwychwstania bohatera. Wiedzieli o tym już podczas prac nad pilotem. Jak dodał, dzięki temu emocjonalna historia mogła pozostać „prawdziwa” i nie musiała prowadzić do późniejszego wycofania konsekwencji. 

Finał prowadzi natomiast Johna Stewarta do jego własnej wersji Latarni. Bohater przestaje być kimś, kto bezwarunkowo wykonuje polecenia Strażników i postanawia działać na własnych zasadach. W tym celu zmienia również tradycyjną przysięgę Latarni. Twórcy przyznają, że obawiali się reakcji fanów na ten pomysł i zdawali sobie sprawę, że decyzja może podzielić widzów.

King uważa z kolei, że nowa przysięga pasuje do wyjątkowej sytuacji Johna. Bohater nie jest już bowiem w pełni klasyczną Zieloną Latarnią – korzysta z nieautoryzowanego pierścienia i latarni związanej również z żółtym kolorem oraz strachem. John jest całkowicie wyjątkowym tworem, który sam dla siebie wybrał. Lindelof podsumowuje, że sednem pierwszego sezonu była jednak nie walka z kosmicznym zagrożeniem, lecz relacja między dwoma bohaterami. 

Twórcy nie mają jeszcze oficjalnego potwierdzenia drugiego sezonu, choć już nad nim pracują. Mundy miał również w planach przedstawienie pomysłu Jamesowi Gunnowi i Peterowi Safranowi. Tymczasem Pierre powróci jako John w „Man of Tomorrow„.  

„Latarnie” – zwiastun 1. sezonu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *