
Facebook znów trafia na ekran. Po głośnym „The Social Network” Davida Finchera swoją wersję historii największego giganta mediów społecznościowych przedstawia Aaron Sorkin. W „The Social Reckoning: W sieci konsekwencji” zaglądamy za kulisy firmy razem z Frances Haugen (Mikey Madison), wysoko postawioną inżynierką, która postanawia ujawnić informacje mogące wstrząsnąć całym koncernem. W sprawę angażuje się również Jeff Horwitz (Jeremy Allen White), dziennikarz „Wall Street Journal”, który pomaga dotrzeć z tymi materiałami do opinii publicznej. W tle pozostaje oczywiście Mark Zuckerberg, którego w filmie gra Jeremy Strong – twórca Facebooka i człowiek stojący na czele imperium, którego sekrety właśnie wychodzą na jaw.
Czego dowiemy się o tajemnicach Facebooka z „The Social Reckoning„? Film widział już Jakub Popielecki. Poniżej znajdziecie fragmenty jego recenzji, a cała jest już dostępna ka karcie filmu POD LINKIEM TUTAJ.
recenzja filmu „The Social Reckoning: W sieci konsekwencji„, reż. Aaron Sorkin
Fe i zbuk
autor: Jakub Popielecki
W recenzji przeczytacie:
Sorkin staje za kamerą po raz czwarty i po raz czwarty potwierdza to, co wiedzieliśmy już za pierwszym razem: lepszy z niego scenarzysta niż reżyser. W skali świata może nie byłby to aż taki problem, w skali filmów o Zuckerbergu jest to problem duży. Bo jeśli opowiadanie historii jest przede wszystkim kolejnością podawania informacji – a jest – to Sorkin podaje informacje w sposób dużo mniej precyzyjny niż Fincher w „The Social Network„. Tymczasem w „The Social Reckoning” idzie właśnie o podawanie informacji.
O fabule autor pisze:
Fabuła kręci się wokół tzw. „Facebook Files”, dochodzenia gazety „The Wall Street Journal”, które ujawniło szereg mrocznych sekretów Facebooka: że sprzyjał radykalizacji użytkowników, że zatajał wyniki badań o swojej szkodliwości, że pomagał szerzyć dezinformację. W toku filmu śledzimy dziennikarza Jeffa Horowitza (Jeremy Allen White), który pomaga pracującej dla Facebooka Frances Haugen (Mikey Madison) dorosnąć do statusu tzw. sygnalistki. Równolegle obserwujemy, jak Mark Zuckerberg (Jeremy Strong) przygotowuje się do przesłuchania przed amerykańskim Kongresem: w teatralnej scenografii szef Facebooka cyzeluje swoje zeznania, tak by przykryć biznesowe wyrachowanie manifestem wiary w „wolność słowa”. Wszystko prowadzi zaś do niesławnego szturmu na Kapitol z 6 stycznia 2021 roku. Jeśli Sorkin stawia jakąś tezę – a stawia – to jest ona prosta: Facebook obiecywał demokratyzację sfery publicznej, a w rzeczywistości podkopał fundamenty demokracji.
I dalej:
Niestety, nie ma ucieczki od porównań: oglądając aż trudno się zdecydować, czy rozliczać Stronga raczej z podobieństwa do Zuckerberga w oryginalnej wersji Marka Zuckerberga czy w filmowej wersji Jessego Eisenberga. Żeby nie było: Sorkin nie robi z niego czarnego charakteru, tylko postać o zerojedynkowej optyce, w której gubią się międzyludzkie i społeczne niuanse. Strong idzie za tym, opiera swój występ na popularnym porównaniu Zuckerberga do robota: usztywnia ciało, unieruchamia tułów, patrzy pustym wzrokiem. I nawet jeśli jego rola jest dobra – a myślę, że jest – to i tak Strong wydaje się przede wszystkim nieco za stary (choć ma jedynie 5 lat więcej od Zuckerberga).
Recenzja filmu „The Social Reckoning” dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.
