Z małej chmury mały deszcz. Tydzień z MacBookiem Pro M5

Aktualizując prawdopodobnie najlepszy komputer, jaki kiedykolwiek trafił do sprzedaży, trzeba każdą decyzję podejmować z wyjątkową rozwagą. MacBook Pro z procesorem M5 jest świetnym przykładem tego, jak prowadzić dyskretną ewolucję kluczowych produktów. Tylko czy warto go kupić, gdy obok na półkach leży dwóch wyjątkowo groźnych konkurentów?

Czy MacBook Pro z procesorem Apple M5 zasługuje na pełną, rozbudowaną recenzję? Zdecydowanie nie. Zmieniło się tak niewiele, że opisywanie wszystkiego od nowa mijałoby się z celem. W dodatku MacBook Pro otrzymał nowszy układ SoC przede wszystkim po to, by lepiej pracować ze sztuczną inteligencją. Czyli czymś, co w wydaniu Apple wciąż nie trafiło do klientów z Polski. Z perspektywy Polaka zmieniły się, na dobrą sprawę, tylko dwie rzeczy. MacBook Pro M5 jest nieco szybszy od poprzednika i ciut dłużej pracuje bez konieczności podłączania do zasilania. A skoro zmian jest jak na lekarstwo, trzeba postawić sobie pytanie o zasadność kupowania najnowszej wersji MacBooka Pro. Zwłaszcza, że czeka nas dodatkowy wydatek, jakim jest ładowarka, której w pudełku zabrakło.

MacBook Pro M5 a M4. Co tak właściwie się zmieniło?

Zacznijmy od przedstawienia zmian względem poprzedniego układu SoC. Te, jak wspomniałem wcześniej, widoczne są przede wszystkim w aspekcie wydajności i czasie pracy na baterii. Jak wykazały testy syntetyczne, progres jest, choć na co dzień raczej nie da się go odczuć. W benchmarku Cinebench 2024 nowszy MacBook jest o 15% szybszy w zadaniach jednordzeniowych i o 18% w tych, które wykorzystują wszystkie rdzenie procesora. Co bardzo istotne, odbyło się to przy jednoczesnym wydłużeniu czasu pracy na baterii. Mimo że bateria w obydwu MacBookach jest taka sama, nowsza konstrukcja wykorzystuje ją lepiej. W teście syntetycznym (materiał wideo przy stałej jasności ekranu) MacBook Pro M4 pracował około 15 godzin, a MacBook Pro M5 przekroczył 17 godzin. Zdecydowanie imponujący wynik.

Czytaj dalej poniżej

Laptop Apple MacBook Pro M5 kupicie w sklepie Media Expert

Wszystko to, co dobre, zostało na swoim miejscu

Lista rzeczy, które pozostały niezmienione jest zdecydowanie dłuższa. Zacznijmy od tego, z czego słynie MacBook Pro już od wielu generacji. Wciąż mamy ten sam, fenomenalny ekran Liquid Retina XDR ze 100% pokryciem przestrzeni barw DCI-P3 i jasnością nawet do 1000 nitów. Nie zmieniła się również częstotliwość odświeżania: wciąż mamy adaptacyjne 120 Hz. Kupując MacBooka Pro M5 wciąż otrzymujemy rewelacyjny zestaw sześciu głośników, które czynią go niedoścignionym wręcz komputerem w aspekcie jakości dźwięku bez podłączania zewnętrznych głośników.

Łączność przewodowa? Tu również nic się nie zmieniło. Z lewej strony znajdziemy gniazdo MagSafe, dwa gniazda USB-C w standardzie Thunderbolt 4 i wyjście słuchawkowe. Z prawej strony HDMI, kolejny Thunderbolt 4 i czytnik na duże karty pamięci. Jego obecność niezmiennie cieszy fotografów i filmowców, dla których MacBook Pro to od lat komputer numer jeden.

Klawiatura? Nadal ta sama, a pisanie na niej to czysta przyjemność. Dość powiedzieć, że wykorzystuję ten komputer właściwie do ostatniej minuty z tego właśnie powodu. Tuż po skończeniu tego materiału wróci do producenta, a ja zostanę z myślą o zakupie równie wygodnej maszyny.

To, co złe, niestety też

Za co MacBook Pro obrywał najmocniej od recenzentów? Przede wszystkim za łączność bezprzewodową. MacBook Pro M4 dysponował WiFi 6E i Bluetooth 5.3. Niestety w tym aspekcie nie zaszły żadne zmiany. Kiedy wszyscy spodziewali się, że Apple wykorzysta lifting laptopa do wprowadzenia łączności WiFi 7 i Bluetooth 5.4, zdecydowano o pozostaniu przy obecnym rozwiązaniu. Cóż, wygląda na to, że na zmiany w tym aspekcie poczekamy do kolejnej, tym razem zupełnie nowej generacji MacBooka Pro. Jej premiera, zgodnie z przewidywaniami, ma wydarzyć się już w 2026 roku.

Nieco na siłę można jeszcze ponarzekać na brak łączności Thunderbolt 5. Cóż, Pro to Pro, więc spodziewamy się po nim wszystkiego tego, co.obecnie w laptopach najnowsze i najmocniejsze.

Gdzie jest zasilacz? Na pewno nie w pudełku

MacBook Pro M4 sprzedawany jest w zestawie z zasilaczem o mocy 70 W, czyli w zupełności wystarczającej dla tego komputera. W przypadku MacBooka Pro M5 w pudełku znajdziemy jedynie przewód MagSafe, a zasilacz musimy ogarnąć sobie sami. Apple sprzedaje go w cenie 319 złotych. To zdecydowanie zbyt wiele. Na szczęście w polskich sklepach możemy kupić go nieco taniej, bo już od 260 złotych. Wciąż nie jest to jednak rozwiązanie optymalne. Decydując się na rozwiązanie od firmy trzeciej możemy zaoszczędzić jeszcze więcej. Tego typu zasilacze, jednak bez jabłka na obudowie, można znaleźć nawet za kilkadziesiąt złotych.

Co ciekawe, w pudełku znalazłem przydatne akcesorium, jakim jest szmatka do wycierania ekranu. Miły dodatek, którego po firmie Apple nie spodziewałem się w ogóle.

MacBook Pro M5 to świetny wybór, ale nie najlepszy

Przejdźmy do tego, co w tym momencie stanowi achillesową piętę nowego MacBooka Pro. Dodam jednak już na wstępie, że poniższe rozważania zapewne zdezaktualizują się już za kilka miesięcy, kiedy to MacBook Pro M4 zniknie ze sklepowych półek. Na ten moment nie pojawiła się jeszcze żadna istotna promocja na MacBooka Pro M5. Oznacza to, że kosztuje dokładnie tyle, ile chce za niego producent. W podstawowej wersji z 16 GB pamięci RAM i dyskiem o pojemności 512 GB trzeba za niego zapłacić 7999 złotych. Do tego koszt wybranego zasilacza. Oznacza to, że MacBook Pro M5 znalazł się między młotem, a kowadłem. Spójrzcie na to.

W momencie przygotowywania niniejszego materiału MacBook Pro M4 kosztuje u jednego z autoryzowanych sprzedawców Apple 6499 złotych. W dodatku ma w zestawie zasilacz. Czy warto dopłacać 1500 złotych + koszt zasilacza do tego, za ile możemy kupić poprzednika? Zdecydowanie nie.

Z drugiej strony znajdziemy MacBooka Pro z procesorem M4 Pro. Obecnie w polskich sklepach znajdziemy go w cenie 8699 złotych. Po doliczeniu kosztu oryginalnego zasilacza, różnica w cenie gdy mowa o kwocie przeszło 8000 złotych staje się wręcz pomijalna.

Co to oznacza w praktyce? Na ten moment MacBook Pro z procesorem M5 jest zdecydowanie najmniej opłacalnym wyborem. Niewiele słabszy MacBook Pro M4 jest zdecydowanie tańszy, a znacznie mocniejszy MacBook Pro M4 Pro niewiele droższy. Cóż, dopóki ten stan rzeczy trwa, lepiej zdecydować się na jeden z wymienionych wyżej komputerów.

Laptop Apple MacBook Pro M5 kupicie w sklepie Media Expert

Prawdopodobnie najlepszy laptop stał się jeszcze lepszy

Jeśli pominiemy kwestię opłacalności zakupu (w tym momencie), MacBook Pro z procesorem M5 to po prostu świetny laptop, najprawdopodobniej najlepszy w swojej klasie. W aspekcie wydajności nie można zarzucić mu absolutnie niczego. Wyposażenie? Również żadnych dyskwalifikujących braków. Czas pracy na baterii? MacBook Pro M5 to klasa sama dla siebie. A skoro tak, z mojej strony rekomendacja jest w pełni zasłużona.

MacBook Pro M5 – plusy i minusy

plusy

  • Znakomita wydajność
  • Imponujący czas pracy na baterii
  • Wyświetlacz i głośniki – top
  • Świetna jakość wykonania
  • Wzorowy touchpad i klawiatura
minusy

  • Brak WiFi 7 i Bluetooth 5.4
  • Brak Thunderbolt 5
  • Brak zasilacza w zestawie

Sprzęt do testów dostarczyła firma Apple. Artykuł zawiera linki afiliacyjne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *