„Czegoś nie przepracowaliśmy”. Prof. Wigura o tym, czy możliwe jest przebaczenie „z urzędu”

Czy da się zbudować przebaczenie jak instytucję? Jak tłumaczy Wigura, właśnie tak próbowano postępować w Europie po zakończeniu II wojny światowej. W Polsce takim symbolicznym gestem było orędzie biskupów z 1965 r. „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

Dokument, który dziś uznawany jest za przełomowy, w tamtym czasie wzbudził ogromne społeczne oburzenie, które wynikało z autentycznego poczucia niesprawiedliwości. — Bo jak przebaczyć, gdy ofiary wciąż pamiętają zbrodnie, a sprawcy dożywają swoich dni w spokoju, nierozliczani przez nikogo? — pyta Tomasz Sekielski.

Wigura przypomina, że Polska wielokrotnie przebaczała Niemcom. — Przebaczaliśmy, ponieważ my bardzo chcieliśmy na Zachód. To się zaczyna już w 1965 r. i to się powtarza w 1989 r. w Krzyżowej — zauważa, przypominając symboliczne objęcie się Tadeusza Mazowieckiego i Helmuta Kohla.

Ten gest, jak mówi Wigura, był pełen niepewności. Nie dlatego, że był nieszczery, ale dlatego, że wiele emocji wciąż było niewypowiedzianych.

Polska chciała do Unii Europejskiej i na Zachód. My wszyscy tego chcieliśmy i uważano, zresztą myślę słusznie, że taki sposób dołączenia do kultury zachodniej, poprzez dopasowanie się do dominującej kultury pamięci, która jest kulturą przebaczenia i krytycyzmu wobec samych siebie, będzie skuteczny. I on był skuteczny, ale czegoś nie przepracowaliśmy — podkreśla gościni „Rachunku sumienia”.

Całość rozmowy do wysłuchania tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *