
Ben Affleck promuje swój nowy film „Zwierzęta„, ale w jednym z nowych wywiadów wrócił wspomnieniami do pracy nad inną produkcją – „Ligą Sprawiedliwości” z 2017 roku. W rozmowie w podcaście „Happy Sad Confused” aktor nazwał ten okres najgorszym momentem swojej kariery. Wśród powodów wymienił konflikt między studiem a reżyserem, a także sposób, w jaki Warner Bros. poradziło sobie z sytuacją po osobistej tragedii Zacka Snydera.
„Odrażające”. Aktor uderza w studio
Affleck stwierdził: Prawda jest taka, że doświadczenie związane z „Ligą Sprawiedliwości” było pod wieloma względami naprawdę negatywne. Dodał też, że część problemów wynikała z jego ówczesnej sytuacji osobistej, a część z tragedii, która wydarzyła się w trakcie produkcji. Aktor przekonał się, jak źle może się skończyć realizowanie filmu, gdy studio pozostaje w konflikcie z twórcą.
Przypomnijmy, że po rozczarowującym wyniku finansowym widowiska „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” Warner Bros. naciskało, by kolejny film o Lidze Sprawiedliwości miał lżejszy ton i bardziej spodobał się szerokiej publiczności. W trakcie postprodukcji Snyder odsunął się od projektu po samobójczej śmierci swojej córki, Autumn. Studio powierzyło wówczas Jossowi Whedonowi nadzorowanie dokrętek, które znacząco zmieniły fabułę i charakter filmu. Affleck mówi wprost: Jeśli chcecie wiedzieć, co było najgorszym momentem mojej kariery, to właśnie to. To, że odsunięto go od filmu, i dokrętki, które zrobiliśmy.
Aktor ostro skomentował również sposób, w jaki śmierć córki Snydera została wykorzystana w całej sytuacji. Już sama samobójcza śmierć przyćmiewa wszystko. Fakt, że takie zdarzenie zostało wykorzystane jako wymówka, było jedną z najbardziej parszywych rzeczy, jakie widziałem. To było odrażające. Wspomniał też o doniesieniach dotyczących negatywnych doświadczeń Raya Fishera, Gal Gadot i innych osób pracujących przy filmie, zaznaczając, że część tych informacji znał jedynie z drugiej ręki.
Wersja „Ligi Sprawiedliwości” z 2017 roku znacząco różniła się od wizji Snydera. Reżyser powrócił do projektu kilka lat później, a jego czterogodzinna wersja filmu trafiła na HBO Max w 2021 roku.
